Było to w Wojsławicach na Święcie Kapusty. Zdążyłam pstryknąć tylko jedną sukienkę, bo inne szybko zostały zabrane. Na stole reprezentowały się nietypowe kwiaty z marchewki, rzodkwi i cukinii. Same zobaczcie jak cudownie można przystroić stół i wszelakie sałatki.
niedziela, 25 października 2015
Święto Kapusty
Moje kochane koleżanki. Lubię jeździć na kiermasze. Jest to mój sposób na poprawienie humoru, oderwania się od siedzenia przed telewizorem i bycia wśród ludzi. Na takich kiermaszach zdarza mi się zobaczyć coś ciekawego. Zachwycona byłam pracą jednej z pań.
Było to w Wojsławicach na Święcie Kapusty. Zdążyłam pstryknąć tylko jedną sukienkę, bo inne szybko zostały zabrane. Na stole reprezentowały się nietypowe kwiaty z marchewki, rzodkwi i cukinii. Same zobaczcie jak cudownie można przystroić stół i wszelakie sałatki.



Było to w Wojsławicach na Święcie Kapusty. Zdążyłam pstryknąć tylko jedną sukienkę, bo inne szybko zostały zabrane. Na stole reprezentowały się nietypowe kwiaty z marchewki, rzodkwi i cukinii. Same zobaczcie jak cudownie można przystroić stół i wszelakie sałatki.
wtorek, 30 czerwca 2015
Powrót do szydełka
Witam po długiej przerwie.
Wróciłam niedawno z sanatorium. Zabrałam ze sobą szydełko i nici.
Udało mi się w tym czasie stworzyć dla siebie bluzeczkę.
Prułam i robiłam aż uzyskałam bluzkę równo z 3 motków 10-dekowych.
W sanatorium udało mi się zrobić wersję z krótkimi rękawkami. Rękawki dorobiłam jadąc do domu autobusem.
Po przyjeździe szybko wyhaftowałam karteczkę dla wnusi.
Tydzień nacieszyłam się domową atmosferą i znów jutro z samiutkiego rana wyjeżdżam z mężem do dzieci do Niemiec.
Powrócimy w połowie lipca.





Dziękuję wszystkim zaglądającym do mnie i serdecznie pozdrawiam.
Wróciłam niedawno z sanatorium. Zabrałam ze sobą szydełko i nici.
Udało mi się w tym czasie stworzyć dla siebie bluzeczkę.
Prułam i robiłam aż uzyskałam bluzkę równo z 3 motków 10-dekowych.
W sanatorium udało mi się zrobić wersję z krótkimi rękawkami. Rękawki dorobiłam jadąc do domu autobusem.
Po przyjeździe szybko wyhaftowałam karteczkę dla wnusi.
Tydzień nacieszyłam się domową atmosferą i znów jutro z samiutkiego rana wyjeżdżam z mężem do dzieci do Niemiec.
Powrócimy w połowie lipca.
Dziękuję wszystkim zaglądającym do mnie i serdecznie pozdrawiam.
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Podpatrzone w Dani
Będąc pewnego czasu u dzieci w Dani spodobały mi się oryginalne tabliczki przy posesjach prywatnych.
Ja też takie zrobiłam i wyprowadziłam bez smyczy i kagańca na trawnik obok mojego bloku. Teraz pilnują niegrzecznych właścicieli psów.
Jak na razie są rezultaty. Odkąd trawników pilnują psy inne nie zostawiają po sobie śladów nieczystości.
Ja też takie zrobiłam i wyprowadziłam bez smyczy i kagańca na trawnik obok mojego bloku. Teraz pilnują niegrzecznych właścicieli psów.
Jak na razie są rezultaty. Odkąd trawników pilnują psy inne nie zostawiają po sobie śladów nieczystości.
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Buziaki
sobota, 4 kwietnia 2015
Pierwsze nieporadne jajka
Wreszcie zmieniono dyrektora domu kultury. Zorganizowano dla dorosłych warsztaty, na które się zapisałam.
Nie po to, by w domu robić następną techniką cuda i cudeńka, ale by po prostu wyjść z domu do ludzi. Przyglądnąć się praktycznie nowym mi nie znanym sposobem ozdabiania różnych rzeczy. Teoretycznie człowiek poczyta w internecie i wydaje się, że już posiadł wiedzę na ten temat.
Ponieważ święta wielkanocne były tuż, tuż pani instruktor rzuciła temat - robimy jaja w dekupage. Były to moje pierwsze jajka zrobione tym sposobem. Pani objaśniała nam stosowanie wszelakich lakierów i mazideł w tej technice. Posmarowałam moje jajka mazidłem spękającym. Oto efekty mojej nauki. Po tygodniu znów pobiegłam na krótko, by zobaczyć się z koleżankami i nauczyć się jakiejś nowej techniki. Tym razem wszyscy robili pisanki metodą nakładania wosku. Popatrzyłam sobie i stwierdziłam, że to bardzo łatwe. Dowiedziałam się, że wcale nie muszę mieć wosku. Wystarczy zapachowy czerwony podgrzewacz, ołówek i szpilka wciśnięta w gumkę ołówka. Ponieważ tego dnia nie miałam zbyt dużo czasu, by uczestniczyć w tych warsztatach do końca, postanowiłam sama w domu zrobić takie jajka. Niestety okazało się, że wcale to nie jest takie proste. Trzeba mieć umiejętności nakładania tej parafiny na jajko. To co mi wyszło możecie ocenić. Przyjmuję wszelaką krytykę z uśmiechem na twarzy, bo widzę sama moje gramoty. Jutro ze smakiem te moje jajka zjem. Życzę i Wam smacznego jajka. Wcale nie muszą być piękne, aby były dobre.

Wszystkim odwiedzającym moją stronę życzę wspaniałych, zdrowych świąt
Nie po to, by w domu robić następną techniką cuda i cudeńka, ale by po prostu wyjść z domu do ludzi. Przyglądnąć się praktycznie nowym mi nie znanym sposobem ozdabiania różnych rzeczy. Teoretycznie człowiek poczyta w internecie i wydaje się, że już posiadł wiedzę na ten temat.
Ponieważ święta wielkanocne były tuż, tuż pani instruktor rzuciła temat - robimy jaja w dekupage. Były to moje pierwsze jajka zrobione tym sposobem. Pani objaśniała nam stosowanie wszelakich lakierów i mazideł w tej technice. Posmarowałam moje jajka mazidłem spękającym. Oto efekty mojej nauki. Po tygodniu znów pobiegłam na krótko, by zobaczyć się z koleżankami i nauczyć się jakiejś nowej techniki. Tym razem wszyscy robili pisanki metodą nakładania wosku. Popatrzyłam sobie i stwierdziłam, że to bardzo łatwe. Dowiedziałam się, że wcale nie muszę mieć wosku. Wystarczy zapachowy czerwony podgrzewacz, ołówek i szpilka wciśnięta w gumkę ołówka. Ponieważ tego dnia nie miałam zbyt dużo czasu, by uczestniczyć w tych warsztatach do końca, postanowiłam sama w domu zrobić takie jajka. Niestety okazało się, że wcale to nie jest takie proste. Trzeba mieć umiejętności nakładania tej parafiny na jajko. To co mi wyszło możecie ocenić. Przyjmuję wszelaką krytykę z uśmiechem na twarzy, bo widzę sama moje gramoty. Jutro ze smakiem te moje jajka zjem. Życzę i Wam smacznego jajka. Wcale nie muszą być piękne, aby były dobre.
Wszystkim odwiedzającym moją stronę życzę wspaniałych, zdrowych świąt
sobota, 14 marca 2015
Podpatrzone na kiermaszu.
Będąc ostatnio na kiermaszu w Łomnicy koło Jeleniej Góry zobaczyłam bardzo ładne wieńce jako dekoracja stołu wielkanocnego. Wieniec zrobiony z przyklejanych skorupek jaj do krążka ze słomy. Jeden wieniec do powieszenia. Niestety nie zdążyłam pstryknąć zdjęcia białemu wieńcowi, który najszybciej został wykupiony.
Spójrzcie sami ile to fajnych pomysłów ludzie mają. Może komuś się przyda taki pomysł?



Spójrzcie sami ile to fajnych pomysłów ludzie mają. Może komuś się przyda taki pomysł?
środa, 18 lutego 2015
To co zobaczyłam w Londynie
Subskrybuj:
Posty (Atom)